poniedziałek, 10 stycznia 2011

oł maj gat!

dlaczego nikt mnie jeszcze porządnie nie schrzanił, za to co pisze na tym blogu??? no ja się pytam, przecież to jest jedno wielkie świadectwo mojej niedojrzałości emocjonalnej; czy ktoś łaskawie kopnie mnie w tyłek na otrzeźwienie?
nie? no cóż, w takim razie kopię się sama.
jak się okazuje studia jednak do czegoś się przydają...ucząc się na psychologię dostrzegłam maluteńki defekt mojego bloga: w całości jest on efektem mojej niedojrzałości; punkt po punkcie, wpis po wpisie...i myślałam że się załamię; ale jednak nie!
kryzys minął, przewartościowanie nastąpiło :) nie wiem co się wczoraj zmieniło, ale poczułam taką ulgę jakby ktoś mi zdjął ołowianą zbroję; w końcu sobie wszystko w mojej główce poukładałam; nie wiem jak długo ten stan będzie trwał, ale mam nadzieję, że jeśli będzie się wahał to przyjaciele sprowadzą mnie do porządku;
nagle wszystko stało się takie proste, jasne i łatwe; wszystko ma sens; w końcu zrozumiałam, że na wszystko przyjdzie czas; że jestem w stanie spełnić swoje marzenia, osiągnąć cele, nawet jeśli nie ma to nastąpić tu i teraz to na pewno kiedyś;
cudowne uczucie, kiedy wiesz, że Twoje życie wcale nie jest bez sensu :)
i tak wydawało mi się, że .. właściwie do tej pory wszystko mi się wydawało; co do mojej osoby, to chyba wcale tak nie jest, że jestem taka beznadziejna; nie jestem! i wcale się za takową nie postrzegam; to wszystko co pisałam do tej pory... no cóż każdy ma chwile słabości; ja miałam "dłuższą chwilę"; i pewnie nie raz jeszcze zabrzęczy mi w głowie; tak to już ze mną jest..zmienna jak pogoda w marcu; ale cóż, z tym muszę się pogodzić, i nie wiem...może to też jakiś pozytyw, ludzie mają ze mną urozmaicone życie...nigdy nie wiadomo kiedy zmienię zdanie:)
co się nagle zmieniło? chyba  pomógł Kubuś [kochany mój] i Kłapouszek[jeszcze bardziej ukochany]. Obaj panowie uświadomili mi kilka spraw; po pierwsze: muszę akceptować siebie taką jaka jestem; po prostu; nie mogę cały czas myśleć o tym ,co powinnam zmienić; owszem, są pewne cechy [moje ukochane wady] nad którymi muszę pracować; ale popatrzmy prawdzie w oczy: jest mnóstwo ludzi na świecie, którzy nawet nie zdają sobie sprawy jak beznadziejni są a kompletnie się tym nie przejmują; więc dlaczego ja mam się wpędzać w kompleksy;
po drugie: to JA SAMA jestem odpowiedzialna za swoje szczęście; nie moja rodzina, nie przyjaciele; to ja sprawiam,że jestem szczęśliwa; i mogę być szczęśliwa w każdych warunkach; nie ważne czy jestem sama czy w związku, czy mam mnóstwo pieniędzy czy jestem biedna jak mysz kościelna, czy jestem zdrowa czy chora; oczywiście to wszystko wpływa na moje pojmowanie szczęścia, ale to ode mnie zależy czy uznam ubóstwo za skrajne nieszczęście czy też będę się cieszyć tym co mam; wreszcie to do mnie dotarło!!! i to taka ulga:) niby takie to proste, ale jednak jak się zastanowić to do mnie to docierało dłuuuuugo;
po trzecie: nie muszę ciągle zadowalać innych; przecież to ja jestem najważniejsza; i wiem:brzmi to totalnie egoistycznie, ale tak jest po prostu; jeśli ja nie będę szczęśliwa ludzie wokół mnie też nie będą; [dostrzegłam to przez ostatnie miesiące :\] kolejny raz dziękuje za te słowa; chyba każe je sobie wyryć na nagrobku...zaraz obok: there's more to see...
i zapytanie jakim cudem Kubuś i Kłapouchy  pomogli mi odkryć te prawdy? popatrzcie na Kubusia... jest misiem o bardzo małym rozumku; po prostu jest głupiutki, jest leniwy, łakomy, zazdrosny, często myśli tylko o swoim brzuszku; ale jest najwspanialszym przyjacielem pod słońcem; i każdą jego wadę przyćmiewa szczerość i dobroć kochanego misia; a Kłapouszek... Ci którzy czytali Chatkę Puchatka i Kubusia Puchatka chyba bardziej załapią o co mi biega; bo w książce Kłapouchy jest okropny; smęci, zanudza, jest opryskliwy, nieuprzejmy, ciągle narzeka; ale: i tu drodzy moi w tym ale kryje się wielkie przesłanie: ale każdy mieszkaniec Stumilowego lasu oddałby dusze za osiołka; bo : "Przyjaciele pomagają sobie, być bardziej sobą", tak, tak; okrężną drogą doszłam do tego o co mi chodziło;
acha...grypa... minęła na dobre; don't worry Katie, it's not coming back; i am free from second thoughts and hopless dreams; i have found my hapiness in ME; and let's hope noone is going to take it back from me; unless....i'll decide to give it to samoone special; but than, i assume, it would be double hapiness...

1 komentarz: