od czego by tu zacząć... może od tytułu; dziś było zaćmienie, nieświadoma niczego wyszłam sobie z mieszkania i patrzę: na niebie dziwny "księżyc", oczarowana patrzyłam i nie mogłam oderwać wzroku; potem ktoś mnie oświecił, że to właśnie owo zaćmienie słońca było; piękne;
ile razy patrzymy na coś i nawet nie wiemy na co; a jak często spotykamy ludzi i nie dostrzegamy ich wartości; ile razy zdarzyło mi się nie docenić wyjątkowego człowieka bo "wydawał" mi się nieciekawy; ech...there's more to see than can ever be seen;
w sumie to dziś miałam pisać o czymś innym, ale w sumie równie dobrze mogę napisać o tym; w końcu to ja decyduję o czym chce pisać i jak ma wyglądać mój blog.... a kurczę, a właśnie że będę pisać o czymś innym; bo miałam wrzucić tą listę moją wspaniałą, z tym wszystkim co w sobie nie lubię, ale jak zaczęłam czytać to się trochę wkurzyłam, bo w ogóle to cały dzień mnie męczy myśl przerażająca i własna głupota;
bo czemu niby jest źle że jestem taka melancholijna? no czemu?
odkąd usłyszałam, że jestem mało spontaniczna to cały czas o tym myślę, cały czas mi doskwiera fakt, że jestem NUDNA, (tych słów nie usłyszałam ale jedno wynika z drugiego;) i kurczę co? mam się zmienić? mam wymuszać w sobie bycie nie sobą? mam zaprzeczać temu kim jestem? no bo niby dlaczego? dlaczego ja w ogóle czuję się przez to gorsza?
dlaczego..ech kurczęcie, nie moge, no nie mogę; tak mnie to zżera wewnętrznie
przecież ja nie jestem mało radosna; nie mogę być super spontaniczna; nigdy taka nie byłam i nigdy nie będę, to po prostu nie ja!!!
ja jestem od jesiennej pogody, ja jestem od kłapouchowych rozmyślań, ja jestem sentymentalna; ale to wcale nie znaczy, że ze mną nie można się dobrze bawić; przecież ... ech szkoda słów;
jak jestem taka beznadziejna to nie rozumiem dlaczego ...nie wiem za co ... a może nie ma we mnie nic ciekawego? może żyje złudzeniami? że można mnie polubić, bo nawet moi młodsi bracia uważają że jestem beznadziejna....tzn mało "rozrywkowa"
a taki fajny dzień dziś miałam wystarczyło wrócić do brudów własnej duszy i voila....
teraz... okropnie siebie nie lubię; a miałam pisać o przyjemnościach kina i niezdrowego jedzenia; bleeeeeeee
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz