niedziela, 29 maja 2011

wiosna, ech wiosna, ostatnio chyba mnie poniosło, napisawszy poprzedniego posta i przeczytawszy go ponownie na głos załamałam się nad swoją głupotą; niesamowite, że ciągle mam problemy jak nastolatka z gimnazjum; taaak, bo naprawdę tak się czuję; nie wiem co jest z tą wiosną, że tak łatwo poddać się marzeniom; pod tym względem nie zmieniłam się nic od czasów gimnazjum, z tym że wtedy jeszcze miałam nadzieję, że będąc 20-latką nie będę mieć problemów z ich spełnianiem i ruszę do przodu, by zdobywać marzenia; a ja nadal tkwię na etapie nastolatki, której jedyną rozrywką są marzenia i "oglądanie" obiektu wzdychania; kiedy będę na tyle odważna, żeby próbować, zdobywać i cieszyć się marzeniami?; ja wiem, że wszystko w swoim czasie, ale chyba zaczynam panikować; chociaż dzisiaj jestem już bardziej pozytywnie nastawiona do życia; to jednak ciągle tkwi we mnie jakaś beznadziejność; zamiast wziąć życie w swoje ręce to czekam nie wiadomo na co;
słyszałam gdzieś, że kobieta jest na tyle szczęśliwa na ile sobie pozwoli; jeśli nie jest gotowa do miłości to będzie samotna i zgorzkniała; więc co? jestem samotna, bo nie umiem sobie pozwolić na bycie szczęśliwą? że naprawdę chcę być sama?

poniedziałek, 23 maja 2011

i'm a looser

definitly, noone will deny; i wanted an oportunity and i had one; i could talk to him, but noooooooo!!! why would i; i'm too old, too fat and too shy, and hopless to; well; it was all very funny, becouse just yesterday i thought: it would be great if i had a chance to chat... and what happens: i'm getting in a bus and there he is; i thought i'd die wright there and i could not stop laughing, but i didn't sit next to him.... marvellously; aaah well; i think i really don't earn to be given chances; i simple blow them all;
there are other more serious problems that are multipling and my stress level is increasing very fast; i think about my future job, my summer holidays- at home they are torturing me with questions like:when you're gonne get one?; and about being alone- which really freaks me out; so i'm shaking and blowing all oportunities; bye bye happiness.

sobota, 14 maja 2011

kontakty

ostatnio wzięłam w obroty swoją komunikatywność; myślę, że w moim zawodzie jest to bardzo ważna cecha; wręcz podstawowa; praca z dziećmi wymaga otwartości, uśmiechu, ciepła, życzliwości; trzeba umieć z dziećmi rozmawiać, zachęcać do aktywności; i jeśli chciałabym spojrzeć na siebie globalnie to musiałabym przyznać się do porażki...bo niestety Kasia jest wciąż nieśmiała i w kontaktach z rówieśnikami i osobami starszymi nie wykazuje jakiejś szalonej aktywności; jestem raczej małomówna, zamknięta a w większej grupie mogłabym w ogóle nie istnieć; inaczej rzecz się ma z dziećmi i ludźmi, których znam  dobrze i dobrze się wśród nich czuję; gdy nie muszę się przejmować jak wypadnę i czy nie zrobię czegoś głupiego; wtedy jest ok; wtedy jestem;
tak oto rozwiązałam swój konflikt wewnętrzny: jak pogodzić swoją niekontaktowość z  przyszłym zawodem? długo się ze sobą męczyłam, ale w końcu z pomocą niejako niezamierzoną udało mi się;
poza tym ciągle pracuję nad sobą, ciągle toczę bitwy ze swoją nieśmiałością; ale mam obok siebie kogoś kto mnie bardzo motywuje... my friend,  która będąc bardzo "jak ja" zaczęła prace jako barmanka... ciągle podziwiam odwagę i samozaparcie;

poniedziałek, 9 maja 2011

hand made

zacznę się chwalić swoimi produktami, a co mi tam :D smacznego ;)

wtorek, 3 maja 2011

myśl wyrafinowana

"Kiedy jesteście zmęczeni i źli, wtedy kiedy dzieci są nieznośne i wyprowadzają was z równowagi, wtedy kiedy gniewacie się i krzyczycie, wtedy, kiedy chcecie karać w uniesieniu - pamiętajcie o zalęknionym, szybko bijącym sercu dziecka."
Korczak

poniedziałek, 2 maja 2011

qchnia

Chleb
1 litr wody
1 kg mąki
1 łyżka soli
1 łyżka cukru
10 dag drożdży
szkl płatków owsianych
garść ziaren słonecznika
garść ziaren dyni 
garść siemienia lnianego

w wodzie letniej rozpuścić drożdże razem z solą i cukrem; mąkę wymieszać z pozostałymi składnikami; dodać wodę z drożdżami, wyrobić ciasto (moje było dość rzadkie więc proszę się nie przejmować- takie ma być, potem chlebek będzie taki "mokry"); odstawić aż wyrośnie- ok 30 minut; przełożyć do foremki(keksówka) wyłożonej papierem do pieczenia i wysypanej płatkami bądź otrębami; posypać ziarnami dodatkowo można; piec ok 1h w 180 stopniach :)

qchnia

Mufinki czekoladowe
2 szkl mąki
3/4 szkl cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
2 jajka
szkl mleka
100 g stopionego masła
tabliczka czekolady

Mąkę, cukier, proszek, sól i rozdrobnioną czekoladę mieszamy w misce nr 1;
w misce nr 2 mieszamy jajka, mleko i masło; 
zawartośc miski nr 2 wlewamy do miski nr 1 i mieszamy aby się składniki połączyły; ciastem wypełniamy przygotowane papilotki; pieczemy ok 25 minut w 200 stopniach, przyozdobić :) Smacznego

niedziela, 1 maja 2011

KATARZYNA

NEGATYWNIE:
TYP: Nerwowe choleryczki, bardzo pobudliwe. Łat­wo tracą zimną krew. Są wyniosłe i sprawiają wrażenie osób " w pretensjach ". W prawdzie - niczym ich totem - łabędź - wydają się dumne i pogardliwe, ale w rzeczywistości są niespokojne i niepewne.
PSYCHIKA: Są inteligentne, wiedzą o tym i dają to odczuć innym. Mają wyraźną skłonność do odnosze­nia wszystkiego do siebie, są subiektywne. Ogólnie biorąc, mają raczej trudny charakter, ale są pełne życia.
WOLA: Raczej dobra, ale nie starcza jej, by doprowa­dzić rzecz do końca. Wówczas przybierają pozę obra­żonej damy i wycofują się z działania ze znudzoną miną.
POBUDLIWOŚĆ: Zbyt duża, by zostawić im czas na refleksję. Zgryźliwe albo raniące uwagi padają wów­czas z tych uroczych usteczek.
ZDOLNOŚĆ REAKCJI: Ich wybuchy gniewu zbijają z tropu i szokują, gdyż ich mniej czy bardziej uświado­mionym celem jest ranienie i niszczenie.
AKTYWNOŚĆ: Dość słaba, ale ich dynamizm jest tak duży, że sprawiają wrażenie osób niezastąpionych. Brak im wytrwałości, nieraz chwytają dwie sroki za ogon. Są doskonałymi dziennikarkami, pracownicami reklamy, działaczkami.
INTUICJA: Całkiem zagłuszona przez intelektualny aspekt ich osobowości.
INTELIGENCJA: Uważają się za nadzwyczaj inteli­gentne, a innych mają za kretynów. Chociaż w życiu spotyka je wiele porażek, nigdy nie wątpią w siebie i zawsze są z siebie bardzo zadowolone.
UCZUCIOWOŚĆ: Bardzo nerwowa, impulsywna i co tu ukrywać - egoistyczna. ślepo ufają swej inteli­gencji, która nie zawsze jest tak wielka, jak to sobie wyobrażają.
MORALNOŚĆ: Zależy od okoliczności i wydarzeń. Należy wpoić im za młodu silne zasady moralne, aby przeciwdziałać skłonności do panowania nad otocze­niem. Doskonale znoszą porażki, zwalając winę na innych.
ZDROWIE: Chwiejne, zbyt podlegające psychice. Wrażliwy system nerwowy. Łatwo się męczą. Potrze­bują dużo wypoczynku i snu.
ZMYSŁOWOŚĆ: Katarzyny żyją w masce obojętności i pogardy, trudno jest im ją porzucić. Stąd wiele nieporozumień, nieraz bolesnych. Przyszłego partnera tak idealizują, że spotkanie go kiedykolwiek jest mało prawdopodobne.
DYNAMIZM: Graniczy z agresywnością. Te kobiety potrzebują do życia sukcesów.
TOWARZYSKOŚĆ: Lubią otaczać się ludźmi, łącząc przyjemne z pożytecznym. Ich salon nieraz stanowi przedłużenie biura.
PODSUMOWANIE: Te kobiety a zwłaszcza dziewczęta powinny zastanowić się nad symbo­lizmem łabędzia, którego niezaprzeczalne piękno i wdzięk kryją oschłość serca i brak zrozumienia dla innych, z którymi to cechami zawsze można podjąć walkę.

POZYTYWNIE:
Imię to, od wieków należące do najpopularniejszych pochodzi od greckiego słowa katharos- 'czysty ', 'bez skazy', oznacza więc: 'czysta', 'dziewicza'. W Polsce występowało już w średniowieczu. Nosiły je zarówno królowe, jak i wiejskie dziewczyny.
Katarzynę los na ogół obdarza jakimś dużym talentem - naukowym, sportowym, artystycznym, a także silną motywacją do jego rozwijania. Jednak często ma ona problemy z nawiązywaniem kontaktów towarzyskich, bo ludzie czują, że nie mogą się z nią równać.
Jest osobą bardzo wrażliwą, a na swoim punkcie wręcz przewrażliwioną. Czasem odnosi się wrażenie, że uważa się za centrum świata. Ale ona wcale nie czerpie z tego przyjemności. Budzi to w niej jedynie poczucie zagrożenia, niepewności, chęć schronienia się w bezpiecznej kryjówce.
W związkach z mężczyznami stawia na wierność i lojalność. Kiedy czuje się dla kogoś ważna, rezygnuje ze swoich potrzeb czy upodobań. A już zupełnie zapomina o sobie, gdy na świecie pojawiają się dzieci. Wszelkie jej talenty, ambicje, pasje nie znaczą nic w porównaniu z dobrym samopoczuciem latorośli.
Katarzyna to osoba godna podziwu, szacunku i uznania. Jest, bowiem szlachetna, prostolinijna, stała w przekonaniach, pracowita, skrupulatna. Katarzyna nie znosi osób dwulicowych, krętaczy i kłamców. Ma duże uzdolnienia artystyczne oraz dar opanowania wiedzy, dlatego może odegrać poważna rolę w życiu naukowym. Oddana domowi, mężowi i kocha dzieci całym swym dobrym sercem. Lubi przyrodę, podziwia sztuki teatralne, daje przykład jak zdobywać wiedzę.
Opis w/g Tarota: Katarzynę od dzieciństwa otacza spore grono przyjaciół. Ta pełna radości i optymizmu osoba potrafi każdego wesprzeć duchowo. Doskonale radzi sobie w szkole, na studiach, a później w pracy. Jest silna fizycznie. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych - sprosta każdemu wyzwaniu. Może być świetnym sportowcem lub wspaniałą pielęgniarką.
Droga życiowa w/g Tarota: Katarzyna znakomicie nadaje się do każdej pracy wymagającej skupienia, zwłaszcza naukowej.

PRAWDA:
   Greckie słowo, od którego utworzono imię Katarzyna, brzmiało: *katharos* ("czysty, prawy, bez skazy"). Tuż obok w słowniku widzimy podobne słowo: *kathaireo* ("burzę, zabijam"). Jest to jednym z przejawów zjawiska polegającego na tym, że w imieniu tym siły budujące, tworzące łączą się z niszczącymi.

Liczba tego imienia wynosi sześć. Chciałoby się powiedzieć "na szczęście", gdyż szóstka to liczba harmonii i równowagi. Dzięki jej wpływom Katarzyny mogą sobie poradzić z kapryśnymi energiami, które związane są z ich imieniem.

Katarzyny w większym stopniu niż przedstawicielki innych imion (a na pewno w większym stopniu niż pozostałe numerologiczne szóstki) odczuwają przeciwieństwa tkwiące w ich duszy. Zanim dokonają ostatecznych wyborów w życiu, często myślą o rzeczach niemożliwych do pogodzenia. Pociąga je wolność, ale są też przywiązane do wspomnień i pamiątek. Pragną być samodzielne, ale czują potrzebę pomocy ze strony kogoś o silniejszej osobowości. Pociąga je nowa moda i nowe style życia, a jednocześnie boją się postępować inaczej, niż uczyły mamy czy babcie. Po mniej lub bardziej niespokojnej i burzliwej młodości zaczynają przeważać wpisane w to imię wpływy harmonijnej liczby SZEŚĆ i Katarzyna stopniowo staje się zwolenniczką porządku, jasnych reguł życiowej gry, a nawet zaczyna się skłaniać ku tradycji i pewnemu konserwatyzmowi. W przeciwieństwie jednak do innych szóstek, które łatwo się godzą na tradycyjną rolę kobiety, Katarzyny nie czują się do końca "udomowione", lubią demonstrować swoją niezależność i wolność poglądów. Dlatego też drażnią je wszelkie "pierniczki Katarzynki" czy "margaryna Kasia". Zwykle imię to jest wskaźnikiem dużej inteligencji i żywego umysłu. Katarzynom z natury wiedza łatwo wchodzi do głów, choć mogą się bronić przed etykietą prymuski i intelektualistki. W ogóle natura Katarzyn jest kapryśna i często nieobliczalna; najlepiej rozwijają się u boku silnych mężczyzn, którzy dają im poczucie bezpieczeństwa.!!!

Imię Katarzyna najbardziej jest odpowiednie dla znaków Merkurego, czyli dla Panny i Bliźniąt; dobrze oddaje ono ich wielostronność i niechęć do jednoznacznego wpisania się w pewną rolę.

gorzko

w środę po raz drugi w mojej karierze prowadziłam zajęcia, na podstawie scenariusza przygotowanego na zajęciach; bardzo się ucieszyłam, że wypadło na mnie, bo pomyślałam, że to dobry sprawdzian dla moich umiejętności; no i pewna forma przełamania swojego strachu przed publicznymi wystąpieniami; i bardzo podobał mi się scenariusz; wydawało mi się, że to dobra zabawa będzie; w ogóle- bardzo się cieszyłam;
jak się okazało niepotrzebnie... prowadziłam te zajęcia z koleżanką; dość wprawioną w pracy z dziećmi i dość, taką, no... energiczną; i właśnie tego aspektu nie brałam pod uwagę; albo inaczej nie myślałam, że może okazać się on problemem; zaczęłyśmy prowadzić zajęcia i już na dzień dobry okazało się, że nie umiem dzieciom czytać... czytam za szybko i niezrozumiale; buuu
poprawiłam się więc, ale już zestresowana brnęłam dalej; koleżanka obok świetnie sobie radziła i niestety to stresowało mnie jeszcze bardziej; kolejny zarzut: moje polecenia są niezrozumiałe dla dzieci(wszystkie komentarze padały ze strony naszej pani profesor), kolejne buuu
ale nic to zaczęły się tańce, krakowiaki, malowanie, pomyślałam, "zbliżamy się do końca, nie było tak źle... " błąd! najgorsze było przede mną; usłyszałam, że jestem sztywna i spięta...a do dzieci trzeba być na luzie; buu po raz trzeci; do końca zajęć pałeczkę przejęła koleżanka;
pozostało mi jedynie robić dobrą minę do złej gry; po skończonych zajęciach odetchnęłam z ulgą...kolejny błąd! dzień nastęny przyniósł kolejne porażki; na forum grupy zostałam oceniona, jako sztywna, mało komunikatywna, smutna... na początku nikt oczywiście nie chciał się wypowiadać... jedna z moich dziewczynek nie mogąc wymyślić nic pozytywnego skomentowała mój żałosny występ stwierdzeniem, że koleżanka z którą prowadziłam zajęcia ma bardziej donośny głos i mnie przyćmiła! nic więcej, tylko tyle! nic godnego uwagi, w ogóle to nie chciała mówić nic na początku, ale później jednak zdobyła się na te kilka słów; powiem szczerze: zabolało, myślałam, że może troszkę litości mi okażą... a tak nasłuchałam się "słodkości" o sobie na forum całej grupy, a dodatkowo poczułam się taka samotna; bez wsparcia ze strony osób, na które liczyłam; po zajęciach jedyny komentarz jaki usłyszałam to pytanie jak się czułam jak mnie oceniali, tak na forum.... osoby, które ledwie znam potrafiły wykrzesać z siebie kilka ciepłych słów...
na pocieszenie pozostają mi jedynie słowa pani prof, iż mam predyspozycje do bycia nauczycielką; ale cóż znaczą predyspozycje.... predyspozycje to coś co nie bardzo zależy odemnie;
ciekawe ile osób pomyślało sobie, że jestem beznadziejna i się nie nadaję do tego co chce robić.... tak bardzo brakuje mi osoby, do której mogłabym pójść i wszystko powiedzieć, wyrzucić z siebie cały smutek tamtego dnia; i przede wszystkim usłyszeć, żebym się nie martwiła, że będę wspaniałą nauczycielką, że na pewno się do tego nadaję i że jedne zajęcia nie są wyrokiem...
a tak czuję się gorsza, i odniosłam wrażenie, że dziewczyny na pewno poradziłyby sobie lepiej, i one też tak myślą; dlatego nie rozmawiałam z nikim tylko pisze tutaj; bo czuję, że jestem dla nich tą gorszą, tą, która skończyła resocjalizację i nie nadaje się do pracy z dziećmi; i która nie zasługuje nawet na to, żeby powiedzieć jej w twarz, co tak naprawdę się o niej myśli.....
where's my kindred spirit?