Kraków odświeża; przypływ energii niezaprzeczalny; chęci do życia wróciły/czy w ogóle znikły?/
dodatkowo nastrój o kilka kresek podniósł zakup 5 wspaniałych książek w jakże atrakcyjnej cenie 5 złotych! życie jest piękne :D
uzależnienie od drugiego człowieka niezaprzeczalnie ciągnie mnie w dół; pora rozprawić się z kolejnym moim problemem; priorytetem na liście rzeczy, których w sobie nie lubię /trzeba by tą listę też tutaj wrzucić i rozprawić się z każdym punktem po kolei/; mianowicie straszliwie nie lubię w sobie tego, że tak bardzo moja własna opinia o sobie jest uzależniona od innych;
zawsze jestem zdania, że bycie mną nie jest wystarczające, że zawsze muszę starać się bardziej, wyciskać 200%, tylko po to , żeby inni mnie akceptowali; nie umiem sobie odpuścić;
nie umiem po prostu się nie starać; a to staranie to też przeważnie mi nie wychodzi, no bo jak może wychodzić skoro nie pozwalam sobie na bycie po prostu Kasią;
ostatnio staję na głowie, żeby zadowolić innych; żeby tylko ludzie, na których mi zależy mnie lubili; żałosne;
pora z tym skończyć, na pewno nie jest tak, że nikt mnie nie polubi dla mnie samej.... a co jeśli jednak? co jeśli przestanę się starać i stracę wszystkich przyjaciół(piszę jakby ich było nie wiadomo ilu, w sumie to jest ich garstka, ale naj naj naj ludzie pod słońcem, w końcu znoszą moje towarzystwo...)
przecież nie ma we mnie nic niezwykłego, specjalnego, za co można by mnie lubić;
błąd: oczywiście, że jest; Kasiu, zapominasz się; jesteś super!
oż kurczęcie będę musiała sobie o tym często przypominać ;)
i jeszcze cytat mojego ulubionego...
"To ja Kłapouchy... to tylko ja, Kłapouchy."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz