dlaczego nikt mnie jeszcze porządnie nie schrzanił, za to co pisze na tym blogu??? no ja się pytam, przecież to jest jedno wielkie świadectwo mojej niedojrzałości emocjonalnej; czy ktoś łaskawie kopnie mnie w tyłek na otrzeźwienie?
nie? no cóż, w takim razie kopię się sama.
jak się okazuje studia jednak do czegoś się przydają...ucząc się na psychologię dostrzegłam maluteńki defekt mojego bloga: w całości jest on efektem mojej niedojrzałości; punkt po punkcie, wpis po wpisie...i myślałam że się załamię; ale jednak nie!
kryzys minął, przewartościowanie nastąpiło :) nie wiem co się wczoraj zmieniło, ale poczułam taką ulgę jakby ktoś mi zdjął ołowianą zbroję; w końcu sobie wszystko w mojej główce poukładałam; nie wiem jak długo ten stan będzie trwał, ale mam nadzieję, że jeśli będzie się wahał to przyjaciele sprowadzą mnie do porządku;
nagle wszystko stało się takie proste, jasne i łatwe; wszystko ma sens; w końcu zrozumiałam, że na wszystko przyjdzie czas; że jestem w stanie spełnić swoje marzenia, osiągnąć cele, nawet jeśli nie ma to nastąpić tu i teraz to na pewno kiedyś;
cudowne uczucie, kiedy wiesz, że Twoje życie wcale nie jest bez sensu :)
i tak wydawało mi się, że .. właściwie do tej pory wszystko mi się wydawało; co do mojej osoby, to chyba wcale tak nie jest, że jestem taka beznadziejna; nie jestem! i wcale się za takową nie postrzegam; to wszystko co pisałam do tej pory... no cóż każdy ma chwile słabości; ja miałam "dłuższą chwilę"; i pewnie nie raz jeszcze zabrzęczy mi w głowie; tak to już ze mną jest..zmienna jak pogoda w marcu; ale cóż, z tym muszę się pogodzić, i nie wiem...może to też jakiś pozytyw, ludzie mają ze mną urozmaicone życie...nigdy nie wiadomo kiedy zmienię zdanie:)
co się nagle zmieniło? chyba pomógł Kubuś [kochany mój] i Kłapouszek[jeszcze bardziej ukochany]. Obaj panowie uświadomili mi kilka spraw; po pierwsze: muszę akceptować siebie taką jaka jestem; po prostu; nie mogę cały czas myśleć o tym ,co powinnam zmienić; owszem, są pewne cechy [moje ukochane wady] nad którymi muszę pracować; ale popatrzmy prawdzie w oczy: jest mnóstwo ludzi na świecie, którzy nawet nie zdają sobie sprawy jak beznadziejni są a kompletnie się tym nie przejmują; więc dlaczego ja mam się wpędzać w kompleksy;
po drugie: to JA SAMA jestem odpowiedzialna za swoje szczęście; nie moja rodzina, nie przyjaciele; to ja sprawiam,że jestem szczęśliwa; i mogę być szczęśliwa w każdych warunkach; nie ważne czy jestem sama czy w związku, czy mam mnóstwo pieniędzy czy jestem biedna jak mysz kościelna, czy jestem zdrowa czy chora; oczywiście to wszystko wpływa na moje pojmowanie szczęścia, ale to ode mnie zależy czy uznam ubóstwo za skrajne nieszczęście czy też będę się cieszyć tym co mam; wreszcie to do mnie dotarło!!! i to taka ulga:) niby takie to proste, ale jednak jak się zastanowić to do mnie to docierało dłuuuuugo;
po trzecie: nie muszę ciągle zadowalać innych; przecież to ja jestem najważniejsza; i wiem:brzmi to totalnie egoistycznie, ale tak jest po prostu; jeśli ja nie będę szczęśliwa ludzie wokół mnie też nie będą; [dostrzegłam to przez ostatnie miesiące :\] kolejny raz dziękuje za te słowa; chyba każe je sobie wyryć na nagrobku...zaraz obok: there's more to see...
i zapytanie jakim cudem Kubuś i Kłapouchy pomogli mi odkryć te prawdy? popatrzcie na Kubusia... jest misiem o bardzo małym rozumku; po prostu jest głupiutki, jest leniwy, łakomy, zazdrosny, często myśli tylko o swoim brzuszku; ale jest najwspanialszym przyjacielem pod słońcem; i każdą jego wadę przyćmiewa szczerość i dobroć kochanego misia; a Kłapouszek... Ci którzy czytali Chatkę Puchatka i Kubusia Puchatka chyba bardziej załapią o co mi biega; bo w książce Kłapouchy jest okropny; smęci, zanudza, jest opryskliwy, nieuprzejmy, ciągle narzeka; ale: i tu drodzy moi w tym ale kryje się wielkie przesłanie: ale każdy mieszkaniec Stumilowego lasu oddałby dusze za osiołka; bo : "Przyjaciele pomagają sobie, być bardziej sobą", tak, tak; okrężną drogą doszłam do tego o co mi chodziło;
acha...grypa... minęła na dobre; don't worry Katie, it's not coming back; i am free from second thoughts and hopless dreams; i have found my hapiness in ME; and let's hope noone is going to take it back from me; unless....i'll decide to give it to samoone special; but than, i assume, it would be double hapiness...