Czytam sobie właśnie trzeci tom książki dla młodzieży(a co!) "Znak elfów". Znalazłam ową trylogię(chyba) na wyprzedaży, każda książka 2 złote...no musiałam kupić:) W recenzji porównywane do Tolkiena i Lewisa, a że ja akurat ten rodzaj fantastyki jak najbardziej lubię więc wzięłam. Aż się sama sobą zdziwiłam, ale bardzo mi się spodobało. Czyta się szybko i przyjemnie. Jedna książka w sam raz na dwa słoneczne(albo i mniej słoneczne) popołudnia czy dwa wypady do Krakowa.
Myślę, że porównanie do Tolkiena jest grubo przesadzone, ale ogólnie książkę warto polecić naszej młodzieży, tej podstawówkowej i gimnazjalnej. Na pewno spodoba się zarówno chłopcom jak i dziewczętom. Dzieje się tam dużo, a sama akcja zawiera wszystko to, co młody człowiek lubi w książkach, a więc jasny podział na dobrych i złych bohaterów, ciekawe przygody, problemy z którymi musi się zmierzyć główny bohater są bliskie dorastającemu dziecku, no i mnóstwo mnóstwo fantastycznych stworów. Począwszy od przesympatycznych krasnoludów po elfy, upiory i inne. Dla dorosłego lekka lektura, ale chyba trzeba mieć otwarty umysł i dziecięcą wyobraźnię żeby docenić klimat.
Ja, jako miłośniczka drzew najbardziej upodobałam sobie pierwszą część, ale dla każdego co innego. Bardzo spodobała mi się atmosfera tej książki. Norweski autor wprowadza w świat skandynawskich legend, co jest niezwykle wciągające, przynajmniej dla mnie;) Uwielbiam poznawać inne klimaty, tradycje itd. Tu mamy trolle, krasnoludy(nie krasnale!), elfy zupełnie inne niż te znane z naszych baśni, truponie i potwory rodem z norweskich lasów, fiordów i podziemi.
Jak tylko skończyłam czytać stwierdziłam: chcę do Norwegii zobaczyć fiordy i lasy.:)
Do książki jakby nie było były ciasteczka, owsiane, ale o nich kiedy indziej.