maybe it is too expensive? maybe i am too expensive?
hmm... jakby się nad tym głębiej zastanowić to może, to i jest prawda; może sama stworzyłam sobie taki obraz siebie, który jest nie do przeskoczenia; wywołujący taki dystans; a dodatkowo sama z siebie ludzi nie przytulam; nie jestem taka otwarta i spontaniczna; i właśnie to wszystko razem sprawia, że jestem "za droga"; a w ogóle to fenomen zwykłego przytulania zdumiewa mnie odkąd pamiętam...nie nooooo dobra, nie od zawsze ... :) od niedawna; ale jest fascynujący; wyczytałam gdzieś co następuje: Terapeutka Virginia Satir trafnie ujęła wagę tak prostej i nic nie kosztującej czynności, jaką jest przytulanie: „By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu uścisków dziennie. By się rozwijać, trzeba dwunastu uścisków dziennie”; zgodnie z tym nie powinnam nawet żyć;
oczywiście nie każdy rodzaj przytulania aprobuję; jak każdy gest, i przytulanie może być nieszczere; kiedy czuję, że ktoś stoi dwa kroki ode mnie i ledwo dotyka mnie rękoma no to, przepraszam bardzo, ale to tak jakby mi ktoś mówił: nie jesteś wystarczająco dobra, żeby Cie przytulić; albo że jestem roznosicielem zarazków i nie można mieć ze mną dłuższego kontaktu; to samo jest z podawaniem dłoni; no jak ktoś mi serwuje takiego "śledzia" to mnie trafia i na pewno taka osoba traci w moich oczach; (jednak zbyt cenie sobie pewność siebie i konkretność, zdecydowanie;)
i jeszcze coś ciekawego wyczytałam, że więcej dla nas pożytku z tego, gdy to my kogoś przytulamy; niż z tego gdy inni przytulają nas; jakie to miłe uczucie, gdy możemy komuś przekazać trochę pozytywnej energii; i to zarówno, gdy chcemy się nią podzielić, dzieląc radość bliskich; jak też wtedy, gdy chcemy przekazać promyczek szczęścia komuś kto akurat ma niedobór :) gdybym była bardziej odważna każdej bliskiej osobie serwowałabym na dzień dobry i do widzenia uścisk;
przytulanie powinno być "rozdawane" jak uśmiech czy porcjowane jak codzienna dawka pożywienia;....
a propo też gdzieś czytałam, że potrzeba przytulania jest równie silna co głodu, a nawet silniejsza.... w ogóle o ja powinnam mniej czytać a więcej się uczyć...<hmmm>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz