today i was on the graveyard; every year in june we have sth that is call "spring all saints day"; and these year it happens to be today; so i went to graveyard and i started to think; where my life is going to? where will i end up? off course i know that i will die one day and end up in the ground but i mean in my life.... i really need to know that my life has meaning; that i have something improtant to do; that one day i will have happy family; that i'll be great teacher; i need to know that i will feel safe and make my family feel safe with me;
basically i know that my life is in my hands; and i know that i am the one who can make me feel happy; but i'm not sure that i can do it; i don't know if i am strong enough to make right choices; to fight for my happiness; to hang on the surface of flowing water; to swim against the stream; i want to belive that i can; but i made so many bad choices, so many times i tried to be brave and be responisble for my life...unfortunatly all my choices where disasters and there seems to be noone who will be determined to stand by my side whatever my decisions are; my family seems to be sick to the back teeth with my studies and hopeless future;
so that's my mood today; quiet deathly :)
niedziela, 19 czerwca 2011
środa, 15 czerwca 2011
pozytywizm
dziś skończyłam czytać bardzo pozytywną książkę; Spalony tost, Teri Hatcher; skąd w ogóle ta książka w mojej biblioteczce?no cóż, musiałabym zacząć od serialu Gotowe na wszystko; zanim została mi wszczepiona miłość do tego serialu nawet bym nie pomyślała, że można w tak krótkim czasie oglądnąć tyle sezonów jednego serialu i dodatkowo oglądać te odcinki po kilka razy:) teraz już wiem, że można i od dłuższego już czasu(w sumie to nie wiem jak długiego) jestem fanka desperate ;)nie czas to i miejsce po temu, by rozpisywać się na temat mojego uwielbienia tym serialem; do czego zmierzam.... Teri Hatcher gra jedną z głównych ról w Gotowych; tak więc kiedy zobaczyłam jej książkę na półce w księgarni nie mogłam się powstrzymać i kupiłam; wchłąnęłam szybciutko, jako że jest to lektura bardzo przyjemna; nie jest to jednak książka, która powala na kolana odkrywaniem prawdy o życiu; aczkolwiek ma bardzo życiowe przesłanie i wskazówki z których zawsze warto skorzystać; dodatkowo jest napisana lekko i z humorem; dla mnie dodatkowym atutem są jeszcze historie z wątkiem serialu; co zapamiętałam najlepiej? kilka spraw utkwiło mi w głowie; przede wszystkim jednak to, że codziennie dokonujemy wyborów; drobnych decyzji, które wydają nam się nieistotne; a jednak podejmując te codzienne decyzje kształtujemy nasze życie; wybieramy, podejmujemy takie a nie inne zachowania i w konsekwencji budujemy obraz siebie, ten który chcemy pokazać światu; warto się zastanowić jaką chcemy być osobą; warto dać sobie sekundę by przemyśleć co chcemy osiągnąć; jak powinniśmy postąpić, by za kilka lat patrząc wstecz na swoje życie powiedzieć: Niczego nie żałuję; jestem z siebie dumna; i tak; wiem, że to baaaaardzo trudne; ale myślę, też że warto się starać; warto przeżyć to życie refleksyjnie; nawet jeśli wybór dotyczy tego co zjem rano na śniadanie czy jak spędzę wolną godzinkę; każda nasza decyzja prowadzi nas gdzieś dalej; żyj świadomie, także po to, by nie przegapić momentów szczęścia; by móc w pełni cieszyć się tym co osiągnąłeś i uczyć się na własnych błędach; nie chcę leżąc na łożu śmierci żałować, że nie wykorzystałam wszystkich szans, jakie dostałam od życia; nie chcę się zastanawiać co by było gdyby; chce żyć tak, żebym mogła sobie powiedzieć na do wiedzenia: Kasiu, miałaś wspaniałe życie:) wiem, że to trochę drastyczne patrząc z perspektywy moich 22 lat życia; ale jeśli teraz zdam sobie sprawę z tego jak ważne są moje codzienne wybory to może zwiększę swoje szanse na szczęście;
niedziela, 12 czerwca 2011
dość dawno nic nie pisałam... nie żeby nie było co...raczej nie było kiedy; pisać nie bieżąco nie nadążam, a pisać po fakcie już nie umiem; oczywiście mogłabym pisać o niczym, ale nie warto; jak na razie wszystko mam w normie; tzn zachowania na poziomie nastolatki ciągle przejawiane; egzaminy zaliczane; bieganie też mi jakoś wychodzi, aczkolwiek mam nadzieję, że jednak będzie kiedyś lepiej i nie będę musiała czekać do 21 żeby pobiegać; nie potrafię znowu wyjść z inicjatywą, chyba już zbyt wiele razy wychodziłam i kończyło się to porażką; szkoda....
Subskrybuj:
Posty (Atom)