poniedziałek, 27 sierpnia 2012

I'm learning one more time how to read. Can you imagine I totaly forgot? Well, time to lost myself in letters:)

wtorek, 21 sierpnia 2012

Pancake's

W końcu, wreszcie, nareszcie - moje pierwsze, udane pancake'sy. Pyszne, proste, puchate, delikatne.
Moja kariera z tymi naleśnikami naznaczona była do tej pory frustracją, tonami placków lądujących w koszu i ciągłą determinacją w poszukiwaniu przepisu idealnego. Moja determinacja została nagrodzona. Znalazłam przepis idealny. Placuszki wychodzą za każdym razem prawdziwie "amerykańskie". Od jakiegoś czasu stanowią moją ulubioną formę śniadania. Stosik tych przepysznych placuszków polany jogurtem naturalnym plus owoc - mniam :) Polecam każdemu. Wariacja naleśnikowa warta wypróbowania, potem już tylko mleko, mąka, jajko i pomysł na pyszne śniadanie, kolacje, podwieczorek(czasami nawet obiad:) gotowy.

Składniki:
  • 200 g mąki
  • 200 ml mleka
  • 1 jajko
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody
  • cukier waniliowy
  • cukier do smaku
  • łyżeczka masła/oleju
  • cynamon ew gdy dodajemy jabłko
  • ew. owoc
Mąkę mieszamy z proszkiem, sodą, cukrami. Mleko osobno mieszamy z jajkiem i masłem. Łączymy mieszankę mokrą z suchą(hmmm to tak jak w muffinkach:) Dodajemy cynamon i owoce. Do ew owoców możemy zaliczyć: jabłko starte na tarce, brzoskwinie pokrojoną w drobną kosteczkę-mniam, naprawdę polecam!, śliwki również drobno pokrojone, banan- oł, mniam do kwadratu! itd... wariacje dowolne. Można też robić bez dodatków, ja takie jadam często.
Pancakes'y smażymy na patelni bez tłuszczu! To bardzo ważne. Malutkie placuszki formujemy w zgrabne okręgi, smażymy krótko(ok minuty) na bardzo dobrze rozgrzanej patelni. Odwracamy umiejętnie i smażymy jeszcze chwilę. Układamy w stosik na talerzu. Z podanej porcji wyjdzie nam ok 20 małych placuszków.
Na koniec polecam polać je jakimś jogurtem, konfiturką, dżemem czy po prostu posypać cukrem pudrem. Niebo w gębie. Prosta przyjemność. Indeed :)
A na koniec cytat ;)
"Z jedzeniem jest jak z seksem. To są dwie największe przyjemności w życiu człowieka.(...) I tak samo jak są ludzie nierozbudzeni seksualnie, tak samo są ludzie nierozbudzeni kulinarnie."

Muffiny maślankowe

Muffinki na maślance, z wiórkami kokosowymi, rodzynkami, oblane przesłodkiej urody konfiturą śliwkową domowej roboty.
W tamtym tygodniu zabrałam się za robienie przetworów. Cały lipiec nie zrobiłam ani jednego słoika, więc teraz postanowiłam nadrobić zaległości. Po powrocie z Rumunii, gdzie nasiąknęłam słońcem, pozytywną energią i motywacją, zabrałam się za powiększanie domowej spiżarni.
Zaczęło się od powideł owocowych(mix: śliwka, jabłko, gruszka mniam). Potem ze względu na dostępność śliwek węgierek na przydomowym drzewie była konfitura śliwkowa. Piękna, ciemna, gęsta i bardzo słodka(zimową porą osłodzi każde chłody w towarzystwie herbatki).
Wczoraj zrobiłam cudnej urody, malutkie, czerwieniutkie buraczki marynowane. Ale o nich może kiedy indziej.
Dziś konfitura. Jak zwykle bywa z przetworami, zawsze zostaje mała ilość pyszności na dnie garnka, która nijak nie wypełni całego słoika. Zostaje więc, by domowe głodomorki mogły popróbować, zasmakować, ocenić. Ponieważ konfiturki zostało troszkę więcej niż kilka łyżeczek postanowiłam ją jakoś wykorzystać.
Padło na muffinki, których nie robiłam już dawno, dawno, dawno(dawno dawno dawno temu w trawie...za górami, za lasami...przed Rumunią)
Maślankowe muffinki, same w sobie minimalnie słodkie, gdyż konfitura, do której miały być przeznaczone jest wielce słodka:)
Muffinki z przepisu tego: z ta zmianą iż nie było owocków li tylko garść rodzynek i garść kokosu:) oł
i na każdą muffinkę położyłam ćwiartkę śliwki.....

A teraz hit: konfitura śliwkowa.
Muszę przyznać, że pierwszy raz robiłam jakąkolwiek konfiturę. Bałam się niezmiernie, ale jako że owoce miałam przydomowe nie martwiłam się aż tak bardzo ewentualną porażką. Przepis okazał się jednak banalnie prosty. Jedyne czego wymaga to cierpliwości, bo jednak wymaga poświęcenia mu trochę czasu. Na początek jednak, ostrożnie przygotowałam kilogram owoców. Oto i przepis.

1 kg śliwek węgierek umyć dokładnie, wypestkować i przekroić na połówki. Pół szklanki cukru zagotować z 1 kg cukru. Gdy z cukru i wody powstanie gęsty syrop wsypujemy do niego nasze śliwki. Mieszamy dokładnie łyżką drewnianą i odstawiamy z ognia. Czekamy, aż ostygnie. Wtedy stawiamy ponownie na ogniu i zagotowujemy. Ponownie odstawiamy i tę czynność powtarzamy kilka razy, do momentu kiedy śliwki nabiorą głębokiej, ciemnej barwy a syrop będzie bardzo gęsty. Ja zagotowywałam moje konfitury ok 5-6 razy. (Ale to bardziej z lenistwa, bo nie chciało mi się tego samego dnia przekładać ich do słoików, więc zrobiłam to dnia następnego). Gorące śliwki przekładamy do wyparzonych, suchych słoików. Mnie wyszło tych konfitur ok 7 słoiczków. Stawiamy do góry dnem i czekamy aż ostygną.

Jak pisałam wcześniej konfitura jest bardzo słodka. Dlatego nadaje się idealnie do różnych małosłodkich wypieków, genialnie łączy się z pancakes'ami i jogurtem naturalnym. Idealny dodatek do muesli z jogurtem czy po prostu na osłodę szarego dnia. Lato w słoiczku, indeed:)