czwartek, 31 stycznia 2013

Zapiekanki, Projekt Białka

Były łyżwy, był spacer no i były na koniec zapiekanki. Zachcialo się nam coś niezdrowego. Żeby nie było całkiem niezdrowo, były zapiekanki domowej roboty. były też łyżwy, żeby spalić wcześniej to, co potem nadrobimy. I było też piwo. Jak szaleć to na całego(my tu szalejmy za każdym razem na całego).

Śnieg, lodowisko, łyżwy na nogach genialne towarzystwo i można by jeździć godzinami. Wywrotka zaliczona, szkoda tylko, że nie na lodowisku ale na chodniku już po:D
Aaaaaaa zapiekanki, wiadomo.... pyszne:D


Kanapeczki, Projekt Białka



 Kolejny wieczór, tym razem z kanapeczkami. Kanapeczki zrobione z sercem przez M. Pyszna, domowej roboty polędwica z Królówki, wiejska kiełbaska, sałata, ser żółty, pasztecik, papryka konserwowa, majonez i ketchup...i nic więcej do szczęścia nie trzeba :D
Herbatka goździkowa by dopełnić całości.



wtorek, 22 stycznia 2013

Muffinki czekoladowe: projekt bialka część kolejna

Projekt Białka ma się bardzo dobrze. Czas leci nieubłaganie szybko, niestety. Jednak nie jest marnowana ani jedna cenna sekunda. Każdy dzień, to nowe wyzwanie. Jedynie na blogu opóźnienia:] mamy za sobą kilka sesji kulinarnych, były też podejścia do filmu( jednak nie zawsze udane), były wypady spontaniczne i mniej spontaniczne. Wszystko może niekoniecznie dopracowane do ostatniego elementu, aczkolwiek zdecydowanie udane.
Kolejny wyczyn kulinarny za nami. Tym razem uwielbiane przez każdego łasucha muffinki czekoladowe. Nie ma chyba osoby, która by ich nie lubiła, bo któż nie lubi czekolady?:D Nowy był przepis. Znaleziony na poczekaniu, wybrany spośród wielu innych.... najpyszniejszy, najbardziej czekoladowy. W środku mnóstwo czekolady i miękutkie ciasto. Mnóstwo improwizacji i kolejny sukces: gotowanie z maluchem w kuchni pełnej ludzi jest do zrobienia. relacja poniżej:)




poniedziałek, 7 stycznia 2013

Day 2nd: owsiankowo

Projekt "Bialka" trwa w najlepsze. Na tapecie dalej słodkości. Dzisiejsze zdrowsze, bo owsiane. Z dodatkiem pozytywnej czekoladowej nuty oraz orzechów. Jak widać ciasteczka idealne na śniadanie... pełne energii. Ciasteczka są idealne na prezent. Zapakowane wprawną ręką w kolorową folię i ozdobione prostą kokardką ucieszą każdego łasucha...i nie łasucha też:)



Owsiane ciasteczka, herbatka z goździkiem, muzyka klasyczna w tle, dziecko wykapane.... poezja smaku i aromatu:) Przepisu jeszcze nie było więc go zamieszczę.
oto i przepis:
Składniki:
  • 1 jajko
  • 125 g margaryny roztopionej
  • 1/2 szkl cukru
  • 1/2 szkl maki
  • 1/22 szkl otrąb pszennych
  • 2 szkl mąki
  • orzechy, czekolada
Jajko wymieszać z cukrem i margaryną. Cukier możemy zastąpić miodem, jeśli chcemy być prozdrowotni:) 2 łyżki miodu wystarczą. Dalej dodajemy mąkę, otręby i dodatki. w naszym przypadku orzechy i czekoladę. Można tu dodać co dusza zapragnie: rodzynki, daktyle, słonecznik itd itp. na koniec pakujemy do środka płatki. Mieszamy cały czas łyżką. Formę wykładamy papierem do pieczenia i łyżką nakładamy porcje ciasta.pieczemy ok 20 minut. Sprawdzamy na "węch', jak pachną tak ze dobre to już:D

piątek, 4 stycznia 2013

projekt "Białka"

26 grudnia zawitałam do Białki. Od dziś wpisy będą troszkę inne. Będą mieć współautora:) kontynuując spełnianie marzeń kontynuuje moje pieczenie. W doborowym towarzystwie, niesamowitym miejscu pichce sobie w przyjaznej kuchni.
Nasze wariacje kulinarne zaczęłyśmy od cebularzy. Przepis już na blogu jest. Kto chce może poszukać. Tu zamieszczamy tylko relację fotograficzną. A i jeszcze -  ulepszyłyśmy nasze bułeczki. W boki włożyłyśmy ser żółty pokrojony w krótkie, cienkie paseczki. Brzegi zawinęłyśmy ciasno. Pachniało wszędzie, zapach cebulki roznosił się nawet dnia trzeciego...:D W porywie kreatywności udało się nam upiec 14 cebularzy.
Może nie okazały się ogromnym sukcesem, ale mimo wszystko zniknęły szybko i były pyszne. Zwłaszcza, że miałysmy mega satysfakcję z tego, że udało nam się dokonać tego wyczynu w obecności małego rozrabiaki:D
tak się skończyło...

tak było w środku...

a tak się zaczęło...