W czasach studenckiego kryzysu, kiedy szukało się przepisów najtańszych, najprostszych i z minimalna ilością składników znalazłam przepis na zupę cebulową. Pomyślałam: hmmm a gdyby tak spróbować?!("a gdyby" to jedno z moich ulubionych wyrażeń:) I spróbowałam. A potem to już próbowałam przynajmniej raz w tygodniu. Oprócz rosołu to jedyna zupa, o którą w domu regularnie proszą moi bracia. Co jest nie lada sukcesem dla zupy zrobionej z dwóch składników z dodatkiem trzeciego.
Polecam. Sama rozpoczęłam dzisiejszy obiad ta właśnie zupą.
Składniki:
- cebul 4
- wywar(z kostki, rosół warzywny, mięsny cokolwiek) 2 litry, można mniej zależnie od liczebności potencjalnych konsumentów
- oliwa, sól, pieprz, curry,
- ew. śmietana lub serek topiony w ilości 1
Cebule obieramy, kroimy w plastry. Tak naprawdę możecie ją nawet posiekać tasakiem i nie będzie to miało znaczenia. Siekamy w każdym bądź razie:) Oliwę rozgrzewamy w garnku/rondlu i wrzucamy cebulkę, smażymy tak, żeby się zeszkliła, ale nie przyrumieniła. Dorzucamy curry i smażymy jeszcze chwilę. Można poszaleć z przyprawami. Ja ostatnio jestem na fali inspiracji indyjskich więc do wszystkiego sypie mnóstwo cennych przypraw. Tu polecam kminek mielony, ziele angielskie też mielone, czosnek, imbir. Zalewamy następnie rosołkiem naszym. Zagotowujemy- czyli czekamy aż pojawią się bąbelki. Gotujemy na bardzo wolnym ogniu ok 10 minut. Wrzucamy ewentualnie serek topiony dla smaku, ja rzadko mam i rzadko wrzucam w związku z tym, ale niewątpliwie walory smakowe owy serek zmienia na lepsze. Ale co kto lubi:) Następnie miksujemy/blendujemy. Do tego najlepszym dodatkiem są grzanki ze starego chleba. (Pokroić w kostkę i przyrumienić na oliwie).
I Voila! zupa prosta, smaczna, apetyczna. Smakuje każdemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz