piątek, 4 listopada 2011

Targi książki

pięć lat w Krakowie i dopiero w tym roku wybrałam się na targi książki; cudowne przeżycie; nic tylko żałować dotychczasowego własnego lenistwa i głupoty; atmosfera bardzo sympatyczna; aczkolwiek troszkę dużo ludzi; i trzeba się przeciskać; ale...wszystko ma swoje ale i jak dla mnie największym "alem" tych targów był Wojciech Cejrowski; nie mam bladego pojęcia co on tam robił bo w żadnej rozpisce go nie znalazłam; i nawet się zastanawiałam czy aby nie zostać do soboty, bo jutro ma być z nim spotkanie; troszkę zawiedziona wybrałam się jednak dzisiaj; idę idę spaceruję podziwiam ogrom książek z otwartą buzią i patrzę: stoi i gada; we własnej osobie pan Cejrowski; nie mogłam przepuścić okazji i chociaż musiałam się zapożyczyć to poszłam, zakupiłam książkę i dostałam: autograf z dedykacją:DDDDDDD teraz jestem seven heaven; i długo w tym stanie pozostanę; uwielbiam tego człowieka! powoli kolekcjonuję jego książki(bardzo powoli; jestem studentką), a od dziś na mojej półeczce stanie egzemplarz szczególny...jejku... postawiłam sobie książkę na środku regału, stoi sobie tam i patrzy na mnie a ja na nią; "wiem, wiem, już się biorę za czytanie";
niesamowite, jak taka mała rzecz może człowieka ucieszyć;
w domu to już chyba mają mnie dość bo chodzę od paru godzin i jak nakręcona gadam im o tej książce; moje wnętrze skacze z radości; widziałam mojego podróżniczego guru na żywo!!! i podpisał mi książkę!!! i specjalnie dla mnie podpisał!!! wyszczerzam zęby już od paru godzin i nie umiem przestać; a tak sobie w niedziele myślałam, że bardzo bym chciała kupić sobie właśnie kolejną książkę tego autora, (bo Gringo...już mam) a tu: niespodziewajka; mam i książkę i autora spotkałam; a on taki kochanieńki jest; i był boso!!!
:DDDDDDDDDD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz