niedziela, 13 listopada 2011

W. Cejrowski, Rio Anaconda

"Zamykam oczy. Otwieram serce. I staję pośrodku wielkiej rzeki. W miejscu, gdzie przyszłość zamienia się w teraźniejszość. Patrzę w dal, tam skąd napływają zdarzenia, gdzie rodzą się losy ludzi..."
Książka, którą czuję...ciągle, pomimo, że już przeczytana. Najsmutniejsza. Najprawdziwsza.
Zaczarowała mnie. Pochłonęła. Niektóre książki czarują; czasem dopiero za drugim razem. Byłam tak oczarowana, że nie mogłam doczekać się  następnej strony. I tak strasznie zawiedziona, gdy doszłam do ostatniej.
Wywołała wszelkie możliwe emocje, z którymi teraz zostałam sama. Tyle myśli, pytań, niezrozumienia, pokładów prawdy i okrutności, nadziei, strachu, realności, magii, światła i cienia. Znalazłam w niej wszystko, czego potrzebowałam, co lubię, co kocham w książkach.
Pan Cejrowski opowiadając czaruje. Uwielbiam jego magię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz