nie wiem dlaczego, ale to jedyna baśń, która mnie niesamowicie drażni; żadna inna nie frustruje mnie tak, jak ta jedna; królewna, która aż się prosi, żeby jej przyłożyć; królewicz, który nie ma prawa istnieć; bo jakże mógłby istnieć osobnik tak nieomylny i zdeterminowany; a przy okazji niezwykle płytki;
chyba każdy zna historię starą jak świat: ona żyje z klątwą na karku; wszyscy wokół świadomi jej nieuchronnego losu likwidują wszelkie przeszkody jakie życie mogłoby postawić przed królewną; mimo wszystko księżniczka jest zdeterminowana, by wpakować się w kłopoty; i to jakie!!! ładuje się do jedynej wieży zamkowej, starej, prawie że opuszczonej; jedynej ,w której czyha niebezpieczeństwo; typical;
księciunio nie lepszy; jedyne czego mu trzeba, żeby ładować się w tarapaty to hasło:piękna księżniczka!; naiwny laluś-bo a jakże! piękny i urodziwy- rusza przez gęstwinę, by obudzić przecudnej urody, legendarną, lokalną piękność; i jakże by inaczej- od razu ciernie ustępują a on, wspaniały trafia prosto do komnaty królewny, choć po drodze leżą setki uśpionych, zamkowych piękności; ja się pytam: jak on tam trafił? jakim cudem udało mu się pominąć te setki? który facet, bez oglądania się na inne będzie zmierzał ku wybrance swego serca??? szczególnie, że wybranki owej w życiu na swe śliczne oczęta nie widział?
oczywiście zdaję sobie sprawę, że to tylko baśń, i że w baśni wszystko jest proste, jasne i klarowne; ale w każdej innej baśni główny bohater musi zapracować na to co ma; przejść jakieś trudności, dowieść swojej szlachetności itd. a tu co? królewna, której jedynym atutem jest uroda i księciunio, który jedyne czym grzeszy to urodą; bravo
uch ale mnie to drażni; nigdy więcej Śpiącej królewny....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz