podliczyłam dziś książki, które w tym roku przeczytałam i muszę stwierdzić: porażka!!! nie chcę się nawet przyznawać jak mało ich było... jestem leń skończony i tyle; gdybym policzyła filmy, to proszę państwa, mogłabym być z siebie dumna...ale z książkami to się załamałam; naprawdę myślałam, że jest lepiej.... chyba zrobiłam się leniwa; pora zebrać d... w troki i zacząć czytać tak naprawdę; przecież książki to najwspanialsza rzecz pod słońcem; nie wspominając już o wszystkich wspaniałych zaletach, które posiadają i o tym wszystkim "dobrym", które dzięki nim zyskuję; dobrze, że tu w Krakowie mam tyle motywatorów wokół mnie; bardzo potrzebuje ludzi, którzy swoją energią i pomysłami mnie "podciągają", dzięki którym mi się chce;
chociaż akurat z czytaniem i oglądaniem filmów to nigdy nie miałam takich problemów, że mi się nie chce; tylko przez wakacje tak jakoś zaangażowałam swój umysł i ciało w robienie "hand made'ów", szycie i bieganie; także tego czasu na czytanie było zdecydowanie mniej i jakoś tak wychodziło, że w wolnym czasie oglądałam filmy...bleee; słabe wymówki;
no cóż: dobrze być z powrotem zmotywowaną;
wróciły mi również chęci do gotowania i pieczenia; przez wakacje to tak jakoś straciłam werwę, bo uwierzcie- u mnie w domku nikt nie docenia(a wręcz większość krytykuje) mojej inwencji kulinarnej; także po pewnym czasie przebywania w domku przestaje mi się chcieć; na szczęście gotować i piec mogę także dla innych ludzi, spoza mojej "wspaniałej, doceniającej wysiłek rodzinki";
w ten weekend zamierzam sobie troszkę popitrasić i nikt mi w tym nie przeszkodzi; zamierzam się również "otworzyć muzycznie", lubię śpiewać i choć nie bardzo umiem to nie będę się przejmować; muzyka ma być zabawą i przyjemnością a jako że zaczynam zajęcia z muzyki w tym semestrze to trzeba się będzie otworzyć czy tego chce czy nie...to lepiej się otworzyć najpierw przed rodziną i przyjaciółmi, oswoić z sytuacją a potem się otwierać przed znajomymi i grupą ćwiczeniową;
a więc SMILE i do przodu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz