odstawię może angielski, żeby się nie kompromitować; chora jestem; grypsko jakieś mnie złapało; katar mnie dobija, powoli katuje mnie i moje otoczenie, że też musiałam wracać do Krakowa; w domku było tak miło; ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło; w domu nie miałam laptopa, więc raczej nic bym nie obejrzała, jak również nic bym nie napisała...
co do pisania... piszę listy; aczkolwiek nie dostałam ani jednej odpowiedzi; smutne; to chyba nie jest tak wiele- odpisać na list; nie mówię przecież o elaboratach na kilka stron, ale choćby o krótkiej notce na pół strony; raczej przygnębiające to wszystko; istnieje bowiem prawdopodobieństwo, iż jeden z moich listów w ogóle nie doszedł; ale to nic; myślę, że nadal będę wysyłać listy; tylko już do innych osób tym razem; myślę, że w końcu ktoś odpisze...
i jeszcze coś z angielskiej poezji... A. Bronte,
I wish I could see how the ocean is lashing
The foam of its billows to whirlwinds of spray;
I wish I could see how its proud waves are dashing,
And hear the wild roar of their thunder to-day!
The foam of its billows to whirlwinds of spray;
I wish I could see how its proud waves are dashing,
And hear the wild roar of their thunder to-day!
not so bad your English! gratulować :) nie daj się bakteriom.A.
OdpowiedzUsuń