środa, 16 marca 2011

where i can find happiness

pisałam dziś wypracowanie o moim wymarzonym domu; co ciekawe w ogóle nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie, jak takowy miałby wyglądać; wiem dokładnie, jaki miałby być; jak miałaby wyglądać kuchnia, łazienka, sypialnia, pokój z kominkiem i wyjściem na werandę....umiałabym nawet opisać widok z okna; jednak kiedy skończyłam pisać, dotarło do mnie coś ciekawego: ten cały dom...nieważne jak będzie wyglądał; mój wymarzony dom to taki, w którym będzie dużo miłości i uśmiechnięte dzieci; taki pachnący chlebem, emanujący ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa; i tak naprawdę, to jest dla mnie najważniejsze; chciałabym, żeby mój dom wypełniał gwar bliskich mi osób, i żeby zawsze znalazło się tam miejsce dla zbłąkanej duszyczki, którą będę także ja; w takim domu będę szczęśliwa; taki dom chciałabym stworzyć;
przechodziłam dziś obok kamienicy, której drzwi były otwarte, dobiegł mnie więc ten zapach... bardzo specyficzny; tajemniczy, wilgotny, przesiąknięty latami, które minęły i ludźmi, którzy przecierali wiekowe schody; zawsze odnoszę wrażenie, że takie kamienice mają dusze i szeptem opowiadają swoje historie;
mój dom też będzie miał duszę... i będę szczęśliwa;

2 komentarze:

  1. racja... nie ważne jak będzie wyglądać, potrzebna jest atmosfera.
    dom pełen miłości, ciepły, rodzinny... to jest ideał

    OdpowiedzUsuń