niedziela, 20 lutego 2011

about coco and amazement

skończyłam czytać książkę napisaną na podstawie życiorysu sławnej chanel; niezwykła kobieta, ale jak dla mnie człowiek-porażka, oprócz sukcesów w dziedzinie mody poniosła klęskę w każdej możliwej dziedzinie życia; bez przyjaciół, miłości, wiecznie samotna chociaż nie sama; dla mnie przerażająca; bałabym się jej spotkać; i każdego przestrzegałabym przed braniem przykładu z owej damy; wydawać by się mogło, że wiedziała czego chce i do tego dąży, ale czy na pewno? jak dla mnie to owszem: wielka kreatorka mody, ale równocześnie wrak człowieka;
z innej beczki: obejrzałam ostatnio Adaptacje; polecam, pomysł na film bardzo udany; jednak trzeba przemyśleć sprawę, bo gdybym nie przemyślała i nie poczytała troszkę, to pewnie oceniłabym film dużo gorzej; film, w którym proces twórczy scenarzysty, jego rozterki i tok myślenia stają się tematem przewodnim okazuje się być fenomenalny; pomysł jest przemyślany pod każdym możliwym względem; każda scena ma swój sens; choć pozornie zamieszany i łatwo stracić rozeznanie co jest rzeczywistością a co fikcją; niesamowite połączenie tego co dzieje się w rzeczywistości filmowej z wyobraźnią głównego bohatera, właściwie to cały czas śledzi się jego tok myślenia i ... a co będę opisywać, trzeba obejrzeć;
namalowałam sobie słońce na ścianie; pozytywny element ma przypominać mi o pozytywnym nastawieniu; postawie zdumienia wobec świata i potrzebie wiary, nadziei i miłości w naszym życiu;  no muszę przyznać, że zdumienia nie brakuje mi ostatnio na pewno; ludzie ciągle mnie zaskakują; a ja się muszę nagimnastykować żeby wymyślić o co im chodzi; no i myślę od kiedy?.... od kilku dni: what happend? miracle; ferie się skończyły, jutro studia; z powrotem do krk; no cóż... za bardzo sobie nie odpoczęłam, ale jestem szczęśliwa; bylem sobie tylko nie utrudniała życia i nie kładła kłód pod nogi;
niestety dopadło mnie jakieś zniechęcenie do wszelkiej aktywności rozrywkowej; najchętniej to bym czytała i oglądała filmy; tylko fenomen oglądania filmów samemu też mnie nie porywa; wróciły rozterki sercowe; unfortunatly; obym nie zgubiła tego co już wypracowałam; moja autopsychoanaliza prowadzona za pomocą tego bloga i kilku przyjaznych dusz nie może pójść na marne;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz