czwartek, 6 grudnia 2012

Zimowo

Pierwszy śnieg... Nowy telefon... Efekt ponizej



Nie lubię zimy. Nie lubię mrozów. Nie lubię palenia w piecu, bo nie mam kominka. Nie lubię błota, które zostaje po topniejącym śniegu. Nie lubię mokrych rękawiczek od rzucania się śnieżkami. Nie lubię mokrych spodni od chodzenia po zaspach.
Ale pierwszy, grudniowy śnieg, zaraz przed Mikołajkami, przed świętami; ten puchowy, delikatny, jak kołderka wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Otula świat jak magiczna kołderka. Wszystko nagle wygląda jak z bajki. Spacerując czułam się jak w piosence "Walking in the winter Wonderland". Ta piosenka siedziała mi na ustach cały dzień. Nie mogłam się od niej odgonić ani siłą ani perswazją. Nastroiła mnie świątecznie. Tak bardzo, że zaczęłam produkcję świątecznych kartek.
Pierwszy śnieg od razu kojarzy mi się z wszystkimi cudownymi baśniami, typu Królowa śniegu. Ale też z "Gnijącą panną młodą" Burtona, Lśnieniem Kinga, i tymi wszystkimi cudownymi, zimowymi legendami. Jest tajemniczo, świątecznie, idealnie.
Szkoda, że cza mija po jednym dniu. Ale cóż. W mojej głowie magia trwa......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz