Tak, babci Kasi. Na szczęście to tylko nazwa chlebka. Jak tylko znalazłam ten przepis stwierdziłam: muszę go zrobić. No i zrobiłam:) Wyszedł idealny. Najlepszy jaki kiedykolwiek upiekłam. Prościutki. Szybciutki(w miarę jak na chleb na zakwasie). Pachnący. Z chrupiącą skórką i miękkim wnętrzem. Zdjęcia z pierwszego wypieku. Drugi zdecydowanie lepszy ale zdjęć zrobić nie zdążyłam. Zajadany z domowym smalczykiem smakuje każdemu.
Dodam jeszcze że ten pierwszy wypiekł był w piekarniku ok 20 minut za krótko więc w środki był bardziej miękki niż powinien być, ale był jadalny. Zapewniam. :D
Oto i przepis:
Składniki:
- 40 dag mąki pszennej
- 20 dag maki żytniej pełnoziarnistej
- pół paczki drożdży suszonych
- 300 g zakwasu
- łyżka cukru
- łyżka soli
- łyżka octu
- dwie niepełne szklanki wody(ciepłej)
Mąki wymieszać z solą, wodę połączyć z drożdżami i cukrem. Wodę odstawić na 10 minut aby drożdże zaczęły pracować. Połowę mąki, wodę i zaczyn wymieszać dokładnie Odstawić na pół godziny. Po tym czasie dołożyć resztę składników. Wyrobić dokładnie ciasto. Ew podsypując mąką. Ciasto włożyć do miseczki. Przykryć ściereczką. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na godzinę. Można dłużej ale max 2 godziny. Włożyć do foremki wyłożonej papierem i pozwolić jeszcze chwilę w ciepełku podrosnąć(ja zostawiam na 10-15 minut). Następnie piec w piekarniki nagrzanym do 200 stopni(ja mam tylko z dolną grzałką) na ok 1h 20 minut. Pozostawić do wystygnięcia- koniecznie. Po ok 1,5 h stygnięcia i nadszarpniętej cierpliwości można zajadać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz