wiosna, ech wiosna, ostatnio chyba mnie poniosło, napisawszy poprzedniego posta i przeczytawszy go ponownie na głos załamałam się nad swoją głupotą; niesamowite, że ciągle mam problemy jak nastolatka z gimnazjum; taaak, bo naprawdę tak się czuję; nie wiem co jest z tą wiosną, że tak łatwo poddać się marzeniom; pod tym względem nie zmieniłam się nic od czasów gimnazjum, z tym że wtedy jeszcze miałam nadzieję, że będąc 20-latką nie będę mieć problemów z ich spełnianiem i ruszę do przodu, by zdobywać marzenia; a ja nadal tkwię na etapie nastolatki, której jedyną rozrywką są marzenia i "oglądanie" obiektu wzdychania; kiedy będę na tyle odważna, żeby próbować, zdobywać i cieszyć się marzeniami?; ja wiem, że wszystko w swoim czasie, ale chyba zaczynam panikować; chociaż dzisiaj jestem już bardziej pozytywnie nastawiona do życia; to jednak ciągle tkwi we mnie jakaś beznadziejność; zamiast wziąć życie w swoje ręce to czekam nie wiadomo na co;
słyszałam gdzieś, że kobieta jest na tyle szczęśliwa na ile sobie pozwoli; jeśli nie jest gotowa do miłości to będzie samotna i zgorzkniała; więc co? jestem samotna, bo nie umiem sobie pozwolić na bycie szczęśliwą? że naprawdę chcę być sama?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz