Były łyżwy, był spacer no i były na koniec zapiekanki. Zachcialo się nam coś niezdrowego. Żeby nie było całkiem niezdrowo, były zapiekanki domowej roboty. były też łyżwy, żeby spalić wcześniej to, co potem nadrobimy. I było też piwo. Jak szaleć to na całego(my tu szalejmy za każdym razem na całego).
Śnieg, lodowisko, łyżwy na nogach genialne towarzystwo i można by jeździć godzinami. Wywrotka zaliczona, szkoda tylko, że nie na lodowisku ale na chodniku już po:D
Aaaaaaa zapiekanki, wiadomo.... pyszne:D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz