26 grudnia zawitałam do Białki. Od dziś wpisy będą troszkę inne. Będą mieć współautora:) kontynuując spełnianie marzeń kontynuuje moje pieczenie. W doborowym towarzystwie, niesamowitym miejscu pichce sobie w przyjaznej kuchni.
Nasze wariacje kulinarne zaczęłyśmy od cebularzy. Przepis już na blogu jest. Kto chce może poszukać. Tu zamieszczamy tylko relację fotograficzną. A i jeszcze - ulepszyłyśmy nasze bułeczki. W boki włożyłyśmy ser żółty pokrojony w krótkie, cienkie paseczki. Brzegi zawinęłyśmy ciasno. Pachniało wszędzie, zapach cebulki roznosił się nawet dnia trzeciego...:D W porywie kreatywności udało się nam upiec 14 cebularzy.
Może nie okazały się ogromnym sukcesem, ale mimo wszystko zniknęły szybko i były pyszne. Zwłaszcza, że miałysmy mega satysfakcję z tego, że udało nam się dokonać tego wyczynu w obecności małego rozrabiaki:D
 |
| tak się skończyło... |
 |
| tak było w środku... |
 |
| a tak się zaczęło... |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz