"Eye for an eye, and soon the whole world is blind"
czy można być dobrym do granic wytrzymałości, czy można nie myśleć o sobie myśląc jednocześnie o każdym człowieku? zapomnieć o swoich potrzebach i żyć dla innych? czy jest szansa dla takiego śmiertelnika jak ja by moje życie było wartościowe chociaż w połowie tak Jego było? wierzę, że jest możliwość by życie każdego człowieka miało sens i by było dobre; nie wierzę by moje takie byłobycie dobrym jest bardzo trudne; wymaga wielu wyrzeczeń i stanowczej wytrwałości przy swoich zasadach; w ogóle świadomość wyznawanych wartości i ukształtowana ich hierarchia to podstawa; i tu pojawia się kolejne pytanie: na ile potrzebna jest religia by Twoje życie było naprawdę dobre? bo Gandhi żył chyba jakby obok ... oczywiście wierzył w Boga ale to nie był Bóg jakiejś konkretnej religii ale Jeden, "Wspólny";
i w ogóle co to znaczy być dobrym? czy w XXI wieku możliwe jest spotkanie osoby dobrej? czy istnieje człowiek, który w odpowiedzi na nienawiść nadstawi drugi policzek? który na zło odpowie miłością? człowiek, który umie wybaczyć największemu wrogowi, który potrafi kochać nawet tych, którzy go poniżają?
istnieje i powiem więcej ja nawet znam takie osoby; może nie dokonują tak spektakularnych dokonań jak Gandhi, ale jednak są; dla mnie są inspiracją i motywacją by walczyć o dobro, by się starać i zmieniać siebie;
moje życie to ciągła walka z przypływami i odpływami emocji i nastrojów; większość czasu poświęcam na to by się starać być dobrym co jednak mi rzadko wychodzi; mam jednak nadzieję, że nigdy nie braknie mi sił i chęci by się starać:)
film nastroił mnie do filozoficznych pytań na temat dobra i zła; może nawet nie tyle film co postać Mahatmy; obok takiej dobroci nie da się przejść obojętnie; na pewno wrócę jeszcze do Jego biografii; na razie zostają mi rozmyślania na niedzielny wieczór:)
"Zwyciężajcie nienawiść – miłością, nieprawdę – prawdą, przemoc – cierpieniem."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz