niedziela, 11 grudnia 2011

180 000 kilometrów przygody, Tony Halik

"Kiedy pokazuje się księżyc i zjawia się biała jak gołąb czarownica, kiedy jej różane usta rzucają na ciebie urok śmierci..." 
180 000 kilometrów przygody to równocześnie 180 000 kilometrów owianych legendami i magicznymi historiami. Powróciłam do tej książki po raz drugi. Ta książka to opowieść. Ale zupełnie różna od opowieści pana Cejrowskiego. Inna a jednak równie ciekawa. Równie wciągająca. Równie przyciągająca. Tu znalazłam piękne legendy, tajemnicze historie i dawne wierzenia. Cała książka wydaje się być długą opowieścią snutą przy ognisku, pod gwiaździstym niebem w ciepłą, cichą noc. Nie ma tu filozoficznych rozmyślań nad światem, człowiekiem i jego losem. Ale są opowieści, które w magiczny sposób tłumaczą powstanie słońca i księżyca, pochodzenie świata i człowieka, sens ludzkiego cierpienia i śmierci. Dzięki tym opowieściom tamci ludzie, opisywani przez pana Halika, którzy żyją w dzikiej selwie czy na nadmorskich wybrzeżach, ludzie z ich wierzeniami i rytuałami stają się nagle tak bliscy. W tym właśnie tkwi dla mnie urok tej "opowieści"; każda opowiedziana historia czy legenda wiąże się z innym plemieniem, inną kulturą; wszystkie jednak łączą się w jedną wielką opowieść: Opowieść o życiu; o narodzinach i śmierci. A przecież każdy z nas kiedyś się rodzi i kiedyś umiera. A najbardziej jest opowieścią o miłości. Bo życie ludzkie bez miłości nie może zaistnieć. Czy to będzie miłość matki do dziecka, młodego mężczyzny i jego kochanki, boga do ludzi, człowieka do bogactwa czy dziadka do wnuka.
"Lud gwatemalski od bardzo dawnych czasów hołduje staremu przesądowi. Kiedy ktoś chce się dowiedzieć, czy będzie szczęśliwy u boku ukochanej istoty, powinien o to zapytać dwa przeciwstawne żywioły- ogień i wodę. Zakochani muszą wejść na szczyt góry położonej między wulkanem a jeziorem. Gdy się już tam znajdą, narzeczony ma zagrać na flecie i jeśli echo powtórzy muzykę, wróżba jest "korzystna". Następnie powinni obserwować powierzchnię wody. Gładka jak lustro zwiastuje małżeńskie życie pełne harmonii i pogody. Potem kobieta napełnia tykwę wodą z jeziora i daje pić mężczyźnie. Jeżeli woda jest słodka, oznacza to że mogą się pobrać, ale jeżeli ma zły smak, lepiej, aby się rozstali."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz