"Let's not forget that the little emotions are the great captains of our lives and we obey them without realizing it." ~Vincent Van Gogh, 1889
Ja jestem gdzieś całkowicie poza kontrolą moich emocji. Mam czasami wrażenie, że w moim sercu(bo ciężko mi uwierzyć, że w mózgu) siedzi sobie jakiś złośliwy chochlik i steruje mną, jak się mu podoba. Często, jak sama nazwa owego stworzonka sugeruje, robi to złośliwie i z premedytacją. Tajemnicą pozostają jedynie motywy wrednego krasnala, skrzętnie ukrywane. Ogromny wpływ na takowy stan rzeczy ma niewątpliwie mizerna komunikacja między nami; a właściwie jej brak. Nie mam z tym małym demonem żadnego kontaktu, przez co także mój wpływ na niego jest znikomy. Świadomie mogę tylko próbować zniwelować skutki poczynań owej kreatury. W przeważającej części wypadków są to żałosne próby, które niezwykle rzadko osiągają jakiś pozytywny efekt. Zazwyczaj emocje są silniejsze ode mnie i zanim zorientuję się, że poddałam się chwili, to jest za późno, żeby zweryfikować swoje poczynania. Efekt jest taki, iż ja robię coś głupiego a potem przez dłuższy czas mam depresję emocjonalną z powodu własnej nieświadomości i braku kontroli nad sobą.Mam pewne podejrzenia, że owy chochlik dogadał się świetnie z moimi hormonami i wspólnie sieją oni spustoszenie na terenie państwa pt kasia. Państwo niestety nie stać na solidne siły zbrojne, więc najeźdźcy czują się bezkarni a państwo upada.
To tak, jakbym całkiem przeciw sobie się zakochiwała, stresowała, złościła, bała, itd. To całe zakochanie to chyba największy problem, bo z każdą inną emocją jestem w stanie sobie poradzić i jako tako ją opanować(jeśli nie zaskoczy mnie za bardzo i nie jest bardzo silna). Jednak z zakochaniem...oooo tu sobie chochlik wredny używa ile wlezie. Nie wiem jak to jest ale...
Jak spotkam kogoś, kto mi sie okrrrrrponie podoba fizycznie to oczywiście jest unavailable. Totalnie out of my rich. ALE jak tylko spotkam kogoś w miarę dostępnego to niestety jest to postać całkowicie mnie nie pociągająca. Tak jakby atrakcyjność fizyczna dla mojego przypadku była totalnie poza zasięgiem. Ja nie wiem czemu ten demon w sercu tak się uparł, żeby kierować moją uwagę w stronę facetów, którzy są całkowicie poza moją ligą. To jak mechanizm autodestrukcyjny. Pogrążam się i pogrążam, za każdym razem wychodząc z takiego zakochania coraz bardziej sfrustrowana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz