dziś skończyłam czytać bardzo pozytywną książkę; Spalony tost, Teri Hatcher; skąd w ogóle ta książka w mojej biblioteczce?no cóż, musiałabym zacząć od serialu Gotowe na wszystko; zanim została mi wszczepiona miłość do tego serialu nawet bym nie pomyślała, że można w tak krótkim czasie oglądnąć tyle sezonów jednego serialu i dodatkowo oglądać te odcinki po kilka razy:) teraz już wiem, że można i od dłuższego już czasu(w sumie to nie wiem jak długiego) jestem fanka desperate ;)nie czas to i miejsce po temu, by rozpisywać się na temat mojego uwielbienia tym serialem; do czego zmierzam.... Teri Hatcher gra jedną z głównych ról w Gotowych; tak więc kiedy zobaczyłam jej książkę na półce w księgarni nie mogłam się powstrzymać i kupiłam; wchłąnęłam szybciutko, jako że jest to lektura bardzo przyjemna; nie jest to jednak książka, która powala na kolana odkrywaniem prawdy o życiu; aczkolwiek ma bardzo życiowe przesłanie i wskazówki z których zawsze warto skorzystać; dodatkowo jest napisana lekko i z humorem; dla mnie dodatkowym atutem są jeszcze historie z wątkiem serialu; co zapamiętałam najlepiej? kilka spraw utkwiło mi w głowie; przede wszystkim jednak to, że codziennie dokonujemy wyborów; drobnych decyzji, które wydają nam się nieistotne; a jednak podejmując te codzienne decyzje kształtujemy nasze życie; wybieramy, podejmujemy takie a nie inne zachowania i w konsekwencji budujemy obraz siebie, ten który chcemy pokazać światu; warto się zastanowić jaką chcemy być osobą; warto dać sobie sekundę by przemyśleć co chcemy osiągnąć; jak powinniśmy postąpić, by za kilka lat patrząc wstecz na swoje życie powiedzieć: Niczego nie żałuję; jestem z siebie dumna; i tak; wiem, że to baaaaardzo trudne; ale myślę, też że warto się starać; warto przeżyć to życie refleksyjnie; nawet jeśli wybór dotyczy tego co zjem rano na śniadanie czy jak spędzę wolną godzinkę; każda nasza decyzja prowadzi nas gdzieś dalej; żyj świadomie, także po to, by nie przegapić momentów szczęścia; by móc w pełni cieszyć się tym co osiągnąłeś i uczyć się na własnych błędach; nie chcę leżąc na łożu śmierci żałować, że nie wykorzystałam wszystkich szans, jakie dostałam od życia; nie chcę się zastanawiać co by było gdyby; chce żyć tak, żebym mogła sobie powiedzieć na do wiedzenia: Kasiu, miałaś wspaniałe życie:) wiem, że to trochę drastyczne patrząc z perspektywy moich 22 lat życia; ale jeśli teraz zdam sobie sprawę z tego jak ważne są moje codzienne wybory to może zwiększę swoje szanse na szczęście;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz