rozbiłam swój ulubiony kubek; nie dość, że ulubiony, to jeszcze prezent; to była taka mega filiżanka pozytywnie w pomarańczowe kropki; na każdy płyn idealna; czy ja się zbytnio do rzeczy nie przywiązuje? tylko, że to nie była tylko filiżanka; to były wspomnienia! sentymentalizm dalej się mnie mocno trzyma;
a tak w ogóle to zamiast się uczyć to pisze bloga; wyrzuty sumienia mam; ale co tam... pracę napiszę w końcu a życie mam tylko jedno;
czytałam ostatnio felietony pani Szczepkowskiej; w jednym z nich autorka pisała o wspomnieniach; to co najważniejsze w naszym życiu, to co wspominamy u jego kresu, to wcale nie praca; to chwile, właściwie przelotne; błahe momenty, z których składa się nasz świat codzienny; kiedy myślisz o najbardziej wartościowej chwili swojego życia; czy myślisz o godzinach, które spędzasz nad nauką albo w pracy? nie wydaje mi się; wszelkie sukcesy i osiągnięcia życia dla mnie związane są z życiem rodzinnym i ogólnie społecznym; wszelkie wspaniałe momenty to te, które spędziłam z bliskimi mi osobami; i nic tu do tego nie miała moja nauka; więc: nie powinnam sobie wyrzucać tego, że nie siedzę całymi dniami nad książkami(no przynajmniej nie nad tymi, nad którymi powinnam) wręcz przeciwnie: cieszyć się z życia; robić to na co mam ochotę i basta! za mało czytam tych książek; zdecydowanie;
"Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz