czwartek, 7 kwietnia 2011

byłam w teatrze! o tak; byłam i to na musicalu zrobionym z klasyki; śluby panieńskie się zwie; główne pytanie: czy się mi podobało?; otóż: tak, podobało mi się bardzo; ja w ogóle lubię musicale; ale to nie o formę chodzi; bardziej o aktorów...mhmm... i ich grę; rzadko chodzę do teatru, więc samo wydarzenie jest dla mnie przyjemnym; miło jest ładnie się ubrać, ogarnąć troszkę swoją codzienność, zasiąść w fotelu i..... odpłynąć w świat wyższej kultury;
zdecydowanie chciałabym częściej móc uczestniczyć w takowych wydarzeniach; trzeba by coś z tym zrobić; ogólnie to jakiś fajny ten dzień dzisiejszy; udane zakupy, miłe rozmowy, kulturalne wrażenia... żyć nie umierać(no może blokada łazienki/-współlokatorka/ jakiej doświadczam burzy ład dzisiejszego dnia, ale na to jedno uchybienie mogę przymknąć oko); tak więc... pozytywnie naładowana kończę ten dzień by zabrać się za odnowę ciała i ducha najpierw pożyteczną lekturą, następnie oczyszczającym prysznicem a kolejno wyciszającym i regenerującym snem;
należy mi się; dzisiaj duuuużo chodziłam; spacerki dalekosiężne robiłam; czuję się taka fit; no a w mojej nowej sukienczynie... bossko; dziś mogę powiedzieć, że lubię siebie i swoje ciało też, co rzadko mogę powiedzieć...chyba zaczynam się lubić;)
na tym pozytywnym aspekcie zakończę moje rozważania i oddam słodkiemu nic-nierobieniu; ew wykurzaniu współlokatorki z łazienki ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz