środa, 11 lipca 2012

puzzle

Puzzled I am, truely. Nie ma gotowania, co dla mnie zawsze jest oznaką czegoś niepokojącego. "Coś" niepokojącego jest chwilowo niezidentyfikowane. Może ja po prostu jestem za słaba. Zatapiam się w świecie książek. Całkowicie. Czytając czasami zastanawiam się, gdzie ja tak naprawdę jestem. Przez ostatnie tygodnie utonęłam w świecie mody, projektantów, Nowego Jorku... "Devil wears Prada" indeed:) Dodatkowo w języku angielskim, więc ze światem realnym żadnego kontaktu. Teraz "Człowiek z lodu" na tapecie. Wciąga. Już żyję w tamtym świecie. I co najgorsze, w ogóle nie widzę potrzeby, żeby z tamtego świata wracać do tego. Tu ciągle chce mi się spać. Jestem zmęczona i przytłoczona. Nie lubię jeść. Jem, bo muszę, najchętniej naleśniki. Kawa straciła smak. Dobrego ciasta nie jadłam już z miesiąc, ale nie mam żadnej motywacji, żeby upiec takowe.
Jest pełnia lata, słońce cudownie świeci, ciepło jego promieni muska moją skórę, w ogródku tysiące kolorów i zapachów, świeżość zieleni nawet w upalne południe, słodycz malin i cierpkość porzeczek, cudowne dopełnienie. Tylko ja jakbym nie pasowała.
W świecie książkowym zawsze pasuje. Tam zostanę. Chociaż chwilowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz